Wśród agentów nieruchomości zawrzało po tym, jak poseł Paweł Poncyliusz złożył do Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii interpelację, aby górna granica prowizji za sprzedaż była określona ustawowo. Od razu nasuwa się pytanie – ile kosztują usługi biura nieruchomości i czy rzeczywiście jest aż tak drogo? Spróbujemy ostudzić emocje i rzeczowo wyjaśnić, za co dokładnie płaci klient i skąd się biorą koszty prowizji inkasowanych przez agencje.

Jest naturalne, że każdy konsument chce kupić usługę jak najtaniej, a zarazem – zyskać jak najwięcej, często nie widząc oczywistej sprzeczności w tych dwóch dążeniach. A przecież zasada jest prosta: dobry produkt czy wysokiej jakości usługa na wolnym rynku kosztuje – i czy chcemy, czy nie – musimy ten stan rzeczy zaakceptować. Również wówczas, gdy mowa o kosztach usług biur nieruchomości.
Skąd więc pomysł, aby narzucić górną granicę prowizji pobieranej przez pośrednika, który działa przecież na wolnym rynku jako firma, pobierając wynagrodzenie za wykonywaną pracę?
Poseł Poncyliusz swoje stanowisko uzasadnia porównaniem pośredników z… notariuszami, nie dostrzegając podstawowej różnicy dzielącej te dwa zawody. Przede wszystkim – każda transakcja związana z nabyciem czy sprzedażą nieruchomości, zgodnie z prawem znajduje swój finał u notariusza, który nawet nie musi szukać klientów. Natomiast sprzedaż i zakup nieruchomości może się odbyć bez pośrednictwa agenta, co tego ostatniego siłą rzeczy plasuje na trudniejszej pozycji. Inaczej też wygląda specyfika pracy w tych dwóch zawodach – o ile notariusz sporządza dokumenty we własnym gabinecie, o tyle agent nieruchomości pracuje często w terenie, a związane z jego zadaniami aktywności wykraczają daleko poza przestrzeń biurową i nierzadko trwają miesiącami.
Co więc dokładnie wchodzi w koszt usług biura nieruchomości?

Ile kosztują usługi biura nieruchomości, czyli za co płacimy?

Spotkanie z klientem, zrobienie kilku zdjęć, wrzucenie ich do sieci, sprzedaż i voilà – koniec pracy! Tak wielu klientów widzi zadania biur nieruchomości, oburzając się na wysoki koszt ich usług. Ustawa o gospodarce nieruchomościami zobowiązuje agentów do „skojarzenia stron”, jednak dobre, profesjonalne biura doprecyzowują w umowach zakres podejmowanych przez siebie czynności. Do czego się w nich zobowiązują? Między innymi do:

– dokonania oględzin nieruchomości i analizy rynku nieruchomości podobnych
– weryfikacji stanu prawnego
– przygotowania profesjonalnej oferty sprzedaży (rzeczowy opis, homestaging, sesja fotograficzna, film, ujęcia z drona),
– wyszukiwania klientów
– prowadzenia działań marketingowych
– prezentacji nieruchomości potencjalnym klientom (których może być kilku lub kilkudziesięciu…)
– współpracy z innymi agencjami i udostępniania im oferty
– pomocy przy organizacji aktu notarialnego,
– protokolarnego przekazania nieruchomości.

Często czynności te mogą rozciągnąć się na wiele miesięcy, a nierzadko – o czym klienci (i poseł Poncyliusz) nie pamiętają – obwarowane są dużym ryzykiem. Może się okazać, że biuro nieruchomości nie dostanie wynagrodzenia za swoje usługi, a koszt podjętych działań nie zwróci się, bo sprzedający się wycofa czy zmieni plany. W praktyce więc, jeśli nieruchomość nie zostanie sprzedana, pośrednik zostaje na minusie, a koszty promocji wcale nie są niskie.

Nie chcesz płacić – sprzedaj sam

Funkcjonowanie na rynku biur nieruchomości jest działalnością gospodarczą, podobnie jak jest nią np. prowadzenie zakładu fryzjerskiego. Nikomu nie przyszło jeszcze do głowy, aby ustalić jakieś górne limity obwiązujące fryzjerów za strzyżenie męskie i damskie – i dobrze, bo przecież jeśli kogoś stać, to może obcinać włosy u mistrzów fryzjerskich, płacąc za to wielokrotnie więcej niż klient osiedlowego, niewielkiego zakładu. Podobnie jest z biurami nieruchomości – nie brakuje tanich agencji, których skuteczność pozostawia wiele do życzenia. I choć w dobrej agencji zapłacimy więcej, to i jakość usługi będzie zdecydowanie wyższa. A pozostając we fryzjerskiej metaforyce: możemy przecież obcinać włosy u pani Krysi za rogiem, ale możemy też oddać się w ręce mistrza fryzjerskiego. Różnica w cenie będzie zauważalna z całą pewnością – podobnie jak efekty pracy.

Nikt nie ma obowiązku korzystania z usług biur nieruchomości i ponoszenia kosztów z tym związanych, podobnie jak nie ma ustawowego wymogu strzyżenia włosów u fryzjera. Jeśli więc ktoś uważa, że prowizja pośrednika jest zbyt wysoka, może zająć się sprzedażą samodzielnie.



28 września 2021
MARCHLEWICZ NIERUCHOMOŚCI
|
ul. Grudziądzka 10-12 lok. 15, Toruń
|
Tel. 731 030 030
|
Polityka prywatności
projekt i wykonanie
Projektowanie grafiki